Domowa kiszona kapusta

Najlepsze są domowe przetwory. Do tego nie trzeba mnie przekonywać. Od lat robię sama kiszone i konserwowe ogórki, buraczki „kulki” na sałatkę, konserwową paprykę, sałatkę z buraczków czy sałatki z ogórków. Nie ma nic przyjemniejszego niż patrzeć jak ze smakiem bliscy zjadają zimą te przetwory i świadomość tego, ze podaję im to co pewne, smaczne i bez konserwantów.

Do przygotowania takiej domowej kiszonej kapusty potrzebujemy jedynie kapusty (ewentualnie marchwi), soli, kminku(dla tych co go lubią) i słoiczków. To wszystko i trochę czasu wystarczy by zimą cieszyć się smakiem naprawdę pysznej kapusty kiszonej, do której nikt nie dodał ani octu ani kwasu cytrynowego by szybciej się „zakisiła”

Kapustę szatkujemy drobno

Do poszatkowanej kapusty dodaję soli. Na około 3 kg kapusty u mnie to około 3 płaskie łyżeczki soli. Ponieważ lubię kapustę do surówki z marchwią na taką ilość (3 kg) dodaję mniej więcej 0,5 kg marchwi którą ucieram na tarce o grubych oczkach. Dodaję jeszcze kminku – nie wyobrażam sobie kapusty kiszonej bez kminku choć i taka jest w sprzedaży :-) Zawsze do kapusty dodaję kminek więc do kiszonej również. Na te 3 kg dodaję około 3-4 łyżek kminku.

Całość najpierw łączę mieszając, a następnie ugniatam mocno – tak jakbym wyrabiała ciasto. Gniotę dość intensywnie, ściskam, uciskam, dociskam :-) Chodzi o to żeby kapusta przed włożeniem jej do słoiczków zmiękła i puściła tym samym soki. To ważny etap. Kiedyś robiono to w wielkich bekach chodząc po kapuście bosymi stopami – dziś, zwłaszcza na taką ilość jaką przygotowuję raczej nie ma takiej potrzeby :-)

Dobrze wygniecioną kapustę można przekładać do słoików. Na 3 kg kapusty wystarczą 2 litrowe słoje. Trzeba je wcześniej dokładnie umyć i sparzyć. Kapustę nakładamy warstwami. Najpierw jedną i ugniatamy ją w słoju. Można sobie pomóc taką gałką do makutry, którą uciera się masy, a można mocno dociskać dłonią (jeśli zmieści się nam ta dłoń w słoiku). Nakładając ja odlewam sok który cały czas będzie się tworzył ponieważ im mocniej uciskamy kapustę tym więcej tego soku wypłynie. Po trochę, seriami, układamy i gnieciemy aż do wypełnienia słoika. Obcieramy brzegi i nakręcamy nakrętką, którą wcześniej też sparzyłam i wysuszyłam.To co teraz musimy zrobić to ułożyć słoiki na tacce, na którą położymy ściereczkę. Nie pasteryzujemy, nic więcej nie robimy. Każdego dnia trzeba jednak obcierać słoiki przez pierwsze 4-5 dni na pewno, ponieważ spod nakrętki będzie nam wyciekać sok z kapusty – to właśnie dlatego ta ściereczka i tacka. Dobrze ściereczkę wymieniać co dzień – taka kapusta ma specyficzny zapach :-) Jeśli dobrze wszystko zrobiliśmy – wyparzyliśmy słoiki, dobrze ugnietliśmy kapustę w słoikach i zakręciliśmy szczelną zakrętką, kapustę możemy jeść już po około 7-10 dniach a przetrwać powinna całą zimę aż do wiosny.

Ja mam już swój zapas, który kiszę na pierogi wigilijne, ale korzystając z promocji w sklepach skrupulatnie dokupuję po trochę bo taka kapusta jest idealna na bigos, surówkę czy  farsz do kapuśniaczków. Doskonała jako zasmażana kapusta ale to co najważniejsze – wiesz co jesz! Dla mnie to istotne o tyle, że nie raz zdarzało mi się mieć zgagę przez 2 dni po kapuście „swojskiej” do której wytworzenia używano octu. Taka kapusta, którą sami zrobimy daje gwarancję że naprawdę zawiera witaminę C, co w okresie zimowym istotne, że na pewno nie ma konserwantów i że na pewno w kapuście jest tylko kapusta. Zdrowa, smaczna i wcale nie trzeba wiele czasu by ją dla siebie zrobić.

Pamiętajcie! Nie ma jak domowe!

Życzę zdrowia i smacznych przetworów :-)